Podniosłem się.
- Emmm... Nie, spokojnie nic się nie stało, a pani? - powiedziałem pomagając nieznajomej pozbierać zakupy
W pewnej chwili "stuknęliśmy" się głowami. Dziewczyna zarumieniła się.
- Wybacz to moja wina, jestem trochę niezdarny - a po chwili dodałem - Jake.
- Isabelle.
- Isabelle, może dasz namówić się na kawę, albo na śniadanie. - powiedziałem uśmiechając się
Isabelle?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz