Jechałem na motorze ulicami miasteczka, gdy usłyszałem jakieś krzyki. Szybko skierowałem motor w tamtym kierunku i po zaledwie kilku minutach znalazłem się w wąskiej uliczce. Zobaczyłem brązowowłosą dziewczynę szarpiącą się z jakimś facetem. To właśnie krzyk tej dziewczyny mnie tu sprowadził. Od razu zeskoczyłem z pojazdu i w kilku susach znalazłem się przy tej dwójce. Kopnąłem faceta w kolana, a gdy rozwścieczony się do mnie odwrócił dostał jeszcze w splot słoneczny. Gdy zwinął się z bólu złapałem nieznajomą za rękę i pociągnąłem w stronę motoru.
- No chodź – mruknąłem, widząc jej niepewną minę – Nic ci nie zrobię, czego nie można powiedzieć o nim – dodałem, wskazując obcego faceta
Dziewczyna w końcu mnie posłuchała i wsiadła ze mną na motor. W kilka minut byliśmy już dość daleko. Jednak zatrzymałem się dopiero w parku na drugim końcu miasta.
(Isabelle?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz