wtorek, 22 kwietnia 2014

Od Michael'a - C.D. Lairenne

- Chronię się przed deszczem – powiedziałem zrezygnowany
- Lepszych miejsc nie było? – zadrwiła Lairenne
- Mógłbym zapytać o to samo – mruknąłem
- Już ci mówiłam, że nie znam miasta i muszę gdzieś przenocować – zirytowała się – W gazecie pisali tylko o tym barze, więc….
- Wolałaś zawierzyć prasie niż zapytać pierwszego lepszego przechodnia o drogę do najbliższego zajazdu – dokończyłem – Każdy w tym mieście wskazałby ci, co najmniej 3 i każdy lepszy od tej meliny
- Wszystko jest lepsze od tej dziury – skrzywiła się dziewczyna – Jutro poszukam sobie innego miejsca na nocleg, ale dziś muszę tu jakoś wytrzymać
Unikając pluskiew i innego robactwa – pomyślałem – O ile nie trafisz na niezapowiedzianego współlokatora w postaci napalonego pijaka.
Takie rzeczy już się w tym barze zdarzały. Nie powiedziałem jednak tego na głos by nie obrzydzić Lairenne miejsca do spania. Dziewczyna i tak już sporo widziała….
- Poczekaj tu chwilę – poprosiłem, wstając
Dziewczyna posłała mi pytające spojrzenie, ale nic jej nie wyjaśniłem tylko szybkim krokiem podszedłem do kontuaru. Barman był napakowanym facetem o poznaczonej bliznami twarzy. Normalni klienci oddalali się od niego, gdy tylko dostali zamówione trunki. Żaden nie miał odwagi by zagadać do dryblasa. Wszyscy się go bali, no może oprócz tych, u których facet miał dług wdzięczności. Na szczęście należałem do tej grupy, więc teraz oparłem się swobodnie o ladę i zagadnąłem:
- Kto u was sprząta w pokojach Sean?
Facet słysząc to parsknął śmiechem i spojrzał na mnie drwiąco:
- Ty chyba sobie ze mnie jaja robisz! – mruknął – Dobrze wiesz, że tu nawet się nie zagląda to tych klitek. Jest tak jak zostawił to ostatni klient. Taki nasz barowy zwyczaj – wyszczerzył się
- No to dziś go trochę zmienisz kolego – powiedziałem spokojnie – Pójdziesz zaraz i doprowadzisz do porządku pokój jednej z klientek
- Chyba śnisz – prychnął, ale widząc moją minę skapitulował – Dobra, której klientki?
- Lairenne Vous – odparłem z uśmiechem – Spraw się dobrze, a nikt się nie dowie o twojej przeszłości
- Jasne jasne panie detektyw – mruknął
- Póki jeszcze tu jesteś daj mi jeszcze jedną brandy i whisky dla tamtej dziewczyny – poprosiłem, a już po chwili wróciłem do stolika ze szklankami w dłoniach

(Lairenne?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyka