- No właśnie – westchnęła – Poza tym ciężko będzie znaleźć kogoś,
kto umie zakładać takie rzeczy…
- Już kogoś takiego znalazłaś – zaśmiałem się – Załatwię wszystkie
gadżety i sam ci je założę
- Ale….
- Och, przestań – machnąłem ręką – To dla mnie żaden
problem.
Mówiąc to wstałem i ruszyłem do drzwi.
- Dokąd idziesz? – zapytała Is, łapiąc mnie za rękę
- Do domu – odparłem – Zabiorę tylko najpotrzebniejsze
rzeczy i wrócę.
- Nie musisz….
- Isabelle nie zamierzam pozwolić żeby coś ci się stało –
powiedziałem poważnie – Nawet, jeśli twój ojciec do tej pory cię tu nie
nachodził to zawsze może być ten pierwszy raz, a ty musisz być na to
przygotowana.
(Isabelle?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz