piątek, 25 kwietnia 2014

Od Lairenne c.d. od Michael'a

- Nie, pomogę Ci - powiedziałam i chwyciłam oprycha za nogi. Michael wziął w swoje ręce, przednie kończyny. Znieśliśmy go po schodach i zamknęliśmy w jakimś ciemnym schowku.
- Jeszcze raz dziękuję Ci za pomoc - odparłam odrobinę zawstydzona.
- Nie ma za co.
- No... no... to cześć - powiedziałam i pobiegłam do pokoju.
Przebrałam się w piżamę i położyłam się na łóżku, próbują zasnąć. Gdy w końcu zmorzył mnie sen, był on przepełniony snami o zboczeńcach próbujących zar*chać mnie na śmierć.
~~~
Rano po porannej toalecie i przebraniu się, zeszłam na dół.
Zauważyłam Michael'a, kręcącego się po barze.
- Dzień Dobry. Co robisz? - zapytałam. Dlaczego ja byłam dla niego taka miła?!
- Cześć. Mam tu sprawę... Wczoraj coś się tu wydarzyło...
- Co?
- Zabito jednego z pracowników.
- Ale... jak? - zapytałam marszcząc nosek. Nie lubiłam, zabijania tym bardziej, że... nie ważne. To zamknięty roździał.

Michael?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyka