Zastanowiłam sie. W sumie czemu nie? Dawno nie byłam z nikim w dobrych relacjach...
- Dobrze, poruczniku - powiedziałam salutując. Zanieśliśmy się śmiechem. Poszliśmy do baru ( na szczęście nie do " Pod Złamanym Rogiem " ). Usadowiliśmy się przy jednym z najdalszych stolików. Zamówiłam fish&chips. Michael to samo. Gdy upewniliśmy się, że nikt nas nie słyszy, zaczęliśmy rozmowę. Pochyliłam się nad stolikiem i powiedziałam:
- Paru pracowników słyszało krzyki, ale szef kazał im mieć gębę na kłódkę na ten temat. Słyszeli to też klienci, ale wzięli to za coś normalnego. Jednak przekupiłam bachora karczmarza i powiedział, że tylnymi dzrzwiami, po tych krzykach wybiegła ubrana na czarno kobieta o blond włosach. Wysoka, dość szczupła i zwinna.
Michael?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz