- Dzięki – przerwałem ciszę
- Drobiazg – mruknęła – To ja powinnam ci podziękować. Nawet
nie wiesz przed czym mnie uratowałeś… - urwała i spuściła wzrok
Wiedziałem aż za dobrze. John był znany ze swoich wyskoków
po pijaku i już nie raz trzeba było go temperować. Nie wspomniałem o tym
jednak, widząc skrępowanie Lairenne.
- Skoro nasz pijaczyna już zapadł w sen zostawię cię w
spokoju i zniosę go na dół – powiedziałem cicho, biorą Johna na plecy i
tachając go w stronę drzwi.
(Lairenne? Sorki, brak pomysłu)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz