- A czy….? - zaczęła z nadzieją, ale wszedłem jej w słowo.
- Tak, znam osobę, która sprzedaje dom – zaśmiałem się,
dopisując na kartce kolejny adres po czym podałem ją dziewczynie
- Domyślny jesteś – uśmiechnęła się Lairenne – Zazwyczaj nie
przyjmuję takiej pomocy od nieznajomych, ale dzisiaj zrobię wyjątek – mruknęła sarkastycznie
- Czyżbym wzbudził twoje zaufanie? – zapytałem z lekką kpiną
w głosie
- Nawet jeśli to na pewno ci tego teraz nie powiem –
parsknęła śmiechem – Twoje ego mogłoby niebezpiecznie urosnąć.
Słysząc to wybuchnąłem szczerym śmiechem.
(Lairenne?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz