- Jasne – przytaknęła – Ale własnego pojazdu chwilowo nie
mam
- Chwilowo?
- Stoi w garażu – wyjaśniła, krzywiąc się lekko – To stary
grat i coś się w nim znowu zepsuło…..A twój jest w idealnym stanie
- No to ruszaj na przejażdżkę – zachęciłem ją
- Naprawdę? – rozpromieniła się
Kiwnąłem głową. Isabelle zerwała się z miejsca i niemal
wyleciała z ciastkarni. Chwilę później usłyszałem warkot uruchamianego silnika.
Zaśmiałem się i zacząłem obserwować dziewczynę przez okno. Gdy całkiem znikła
mi z oczu wstałem i podszedłem do kasy gdzie zapłaciłem za nas oboje. Potem
wróciłem na swoje miejsce i czekałem.
(Isabelle?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz