czwartek, 22 maja 2014

Od Nevary

Byłam w "Pelterfaste". Właśnie skończyłam spiewać "Rumour" Chloe Howl. Chwilę później zalała mnie fala oklasków. Powoli zeszłam ze sceny i udałm się po wypłatę, ponieważ zbliżał się koniec miesiąca. Nie była ona sowita, ale przeżyć się dało. Poszłam w stronę toalet, aby zagłębić się w ostatnich drzwiach znajdujących się na końcu korytarza. Usiadłam na krześle i czekałam na wezwanie. Po około dziesięciu minutach dostałam sygnał z gabinetu mojego szefa. Przeszłam do kolejnego pomieszczenia i stanęłam przed dużym, dębowym biórkiem. Za nim siedział łysy i nieco otyły mężczyzna ubrany w białą koszulę, czerwoną marynarkę przyozdobioną zielonymi pasami, beżowe spodnie oraz czarną muszkę. Szczerze mówiąc jego wygląd był lekko odpychający.
- Dobry wieczór, Panie Bolder. - powiedziałam, patrząc na postać.
- Bry, Nev. - odparł bez zainteresowania. - A raczej do widzenia.
- Ale... ale jak to? - nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę.
- Tak to. Zwalniam Cię. Żegnam.
- A więc... dobranoc. - wyszeptałam i opuściłam pokój. Doszłam do drzwi z kamienną twarzą i wyszłam na ulicę.

***

Szłam przez miasto z opuszczoną głową. Zostałam zwolniona. Co zrobiłam źle? Nie wiedziałam. Poza tym, nie dostałam wypłaty za ten miesiąc, więc teoretycznie nie miałam żadnych środków na życie. Usiadłam na schodkach pod jakimś sklepem i skuliłam się tak, aby nikt nie mógł zobaczyć mojej twarzy. Nagle poczułam ruch koło mnie i usłyszałam głos :
- Pomóc Ci w czymś?

<Właścicielu/lko głosu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyka