sobota, 24 maja 2014

Od Anabeth-CD Nevary

-Hej! Co tu robisz,siedząc sama na jakiś niechlujnych schodkach?-zapytałam z zaciekawieniem,kucając obok dziewczyny
-Patrzę jak życie mi się wali-westchnęła i ukryła twarz w dłoniach
-Ojj. Co się stało?-zapytałam gladząc dłonią głowę dziewczyny
-Naprawdę cię to obchodzi?-burknęła
-Gdyby mnie nie obchodziło,już dawno by mnie tu nie było-powiedziałam
-Straciłam pracę. Jest koniec miesiąca. Miałam dostać wypłatę,a on mnie zwolnił i nie wypłacił mi tych pieniędzy-odpowiedziałam. Spojrzałam na nią i pomyślałam jacy ludzie są bezduszni
-Gdzie pracu...pracowałaś?-zapytałam po chwili
-Tam,niedaleko-wskazała palcem na budynek jakieś 300 metrów od nas
-Wstawaj. Idziemy-powiedziałam i chwyciłam ja za rękę nie oczekując reakcji
-Gdzie idziemy?-zapytała starając się wyrównać swoje tempo z moim
-To chyba proste. Do twojego szefa-urwąłam krótko i ze złością pchnęłam drzwi które pod wpływem mojej siły otworzyły się szybko
-Daj spokój.-powiedziała i zaczęła ciągnąć mnie do wyjścia. Puściłam jej rękę i szarpnęłam klamkę do drzwi jej doczesnego szefa
-Co do nędzy!? Usłyszała pani "proszę"?-rzucił niskim i zirytowanym głosem
-Oj. Tak bardzo mi przykro. To tak bardzo Pana zraniło. No tak. Stracił pan immunitet. Którego i tak nigdy nie było-parsknęłam opierając się o biurko
-Jest pani bezczelna! Wypraszam sobie! Zaraz zadzwonię na Policję-zagroził. Wybuchłam śmiechem
-Oj. Niech pan dzwoni. Proszę bardzo. Wtedy ja też powiem im o panu coś bardzo ciekawego. A jeśli pan temu zaprzeczy,podmiot tej ciekawej informacji spotka się z panem w sądzie z jednym z najlepszych prawników w kraju. Więc. Zapłaci pan uczciwie....swojej byłej pracownicy?-warknęłam. Zobaczyłam w jego oczach strach
-Niech będzie-odpowiedział i wyjął plik banknotów z kasetki
-Grzeczny chłopiec-uśmiechnełam się kwaśno i wyszłam z biura. Na korytarzu stała ta dziewczyna,która została zwolniona

Nevara?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyka