- Hmm... W sumie, czemu nie? - zapytałam radośnie. - Będziesz tak miła i zapleciesz mi ten warkocz?
- No jasne. - odparła Anabeth, podchodząc do szafki i biorąc z niej grzebień. Chwilę później stała już za mną i czesała moje włosy. Lubiłam, kiedy ktoś przeczesywał moje "kołtuny". Sprawiało mi to przyjemność. Do tego Beth wcale mnie nie szarpała, więc czesanie było jeszcze milsze. Mogłabym tak trwać i trwać, ale kiedyś musiało się to skończyć. Na moje nieszczęście, musiało się to stać właśnie teraz.
- I gotowe! - powiedziała dziewczyna. - Jak Ci się podoba?
- Ten warkocz jest cudny! Dziękuję. - stwierdziłam, przeglądając się w lustrze. - Co teraz robimy?
<Beth?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz