- Źle?! - ze zdumienia wytrzeszczyłem na nią oczy - Było fantastycznie!
- Przesadzasz - zarumieniła się dziewczyna
- Wcale nie - zapewniłem z uśmiechem - Wszystkim się podobało, a jak nie wierzysz to patrz.
Wskazałem ręką na tłum ludzi, którzy zaczęli się gromadzić wokół Is. Każdy chciał choć przez chwilę porozmawiać z dziewczyną, która chwilę temu gościła na scenie. Niestety na rozmowach się nie skończyło. Rozochoceni ludzie krzyczeli, klaskali i przepychali się z taką gorliwością, że mało brakowało, a poprzewracaliby się nawzajem, a nas w szczególności. Is nie wygladała na uszczęśliwioną faktem, że jest w centrum uwagi. Kiedy fani zaczęli otaczać ją ciasnym wianuszkiem przylgnęła do mnie, szepcząc:
- Mike zabierz mnie stąd...!
Posłusznie objąłem ją w talii i zacząłem przepychać się przez tłum. Ludzie niechętnie się rozstepowali, ale po kwadransie udało nam się pokonać dystans dzielący nas od wyjścia z klubu.
(Isabelle? To się nazywa ciemna strona sławy...)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz