- Ja? Pazurki na jednej czarne, a na drugiej białe. - powiedziałam, przyglądając się moim paznokciom.
- Uu, jaka mieszanka.
- Ładnie Ci wyszło. Pasują do Twojego ubrania.
- Dzięki. O to właśnie chodziło. - odparła Beth z uśmiechem i zeszła z fotela. Chwilę później zrobiłam to samo. Miałyśmy jeszcze cały dzień. Nie miałam pomysłu na to, co mogłybyśmy w tym czasie zrobić... Na szcęście Anabeth zaproponowała mi przechadzkę do parku. Szłyśmy małą, piaskową alejką i podziwiałyśmy świat wokól nas. Nagle podbiegł do mnie jakiś pies i zaczął "prosić" o głaskanie. Zaczęłam miziać go za uszami i pod brodą. Miał taką piękną i miękką sierść... Mogłabym nie przestawać, ale moja znoajoma pociągnęła mnie na ławkę.
- Beth, myślisz, że mogłabym kupić lub zaadoptować psa?
<Beth? Sorry, że takie, a nie inne, ale nie za bardzo miałam na nie pomysł.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz