piątek, 16 maja 2014

Od Nevary

Byłam w parku. Drzewa się zieleniły, ptaki śpiewały... Ogólnie rzecz biorąc było cudownie. Podeszłam do klombu z bratkami. Zaczęłam czule gładzić płatki jednego z kwiatów. Zatraciłam się doszczętnie w czynności, którą wykonywałam; straciłam kontakt ze światem. Uwielbiałam takie momenty. Wtedy przenosiłam się do mojej małej krainy marzeń otuloną w magię wyobraźni. Wtedy też zapominałam o wszystkich problemach. Jeżeli jakieś akurat miałam, oczywiście. Zaczęłam przechodzić do następnej rośliny. Niestety, nie zauważyłam postaci przede mną i wpadłam na nią plecami.
- Co Ty robisz?! - krzyknęła dziewczyna.
- Przepraszam, nie zauważyłam Cię. - odparłam, chwytając się za rękę. Strasznie mnie bolała po tym zderzeniu. Dopiero teraz, kiedy się obróciłam, zobaczyłam, że moja "ofiara" miała płomienne włosy, bardzo podobne do moich, praktycznie czarne oczy i okazała usta "odziane w czerwoną szminkę".
- Lair...? To Ty? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Ale... skąd znasz moje imię? - dziewczyna była praktycznie tak zdziwiona jak ja.
- To ja, Lair, Nevara. - powiedziałam. - Z pięć lat się nie widziałyśmy. Ale dojrzałaś! - podeszłam do Lairenne i rozłożyłam ręce w geście uścisku. Nie przytuliłam jej jednak. Czekałam na reakcję.

Lairenne?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Muzyka