- No to nie wiem, co mam zrobić żeby dali mi spokój –
westchnęła zrezygnowana Is
- Chodź – pociągnąłem ją w stronę tylnego wyjścia
- Gdzie my idziemy? – zdumiała się, gdy zobaczyła schody
- Zabieram cię do małej loży – uśmiechnąłem się – Tam cię
męczyć nie będą – mrugnąłem do niej szelmowsko
(Isabelle?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz