- Nie przesadziłaś przypadkiem? - zapytałam zmieszana. - Jak ja Ci za to wszystko zwrócę...
- Nie martw się, połowa wystarczy.
- Uff. A tak w ogóle, to dzięki, że mi to kupiłaś.
- Nie ma za co. - odparła Beth. - Lubię pomagać ludziom.
- Tylko, żebyś przeze mnie nie zbankrutowała. - roześmiałam się.
- No co Ty!
Była 19:00. Padałam z nóg. Cały dzień spędziłam z moją nową znajomą i nawet tego nie zauważyłam. Niestety, musiałam opuścić Anabeth. Przejęłam od niej rzeczy mojego nowego pupila i pożegnałam się. Podczas drogi do domu myślałam o tym, jak potoczy się jutrzejsza impreza.
***
<Beth? Możesz zacząć kontynuację od godziny 18:00 ('zbiórka' na rynku przed imprezą) następnego dnia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz