Przyszłyśmy nieco za wcześnie, bo zespół dopiero się rozkładał, a inne 'atrakcje' nie były w pełni gotowe. Pozostawało nam czekać.
- Chodź, Beth. Kupimy sobie drinka w tej knajpce - zawołałam, wskazując niewielki lokal. - i poczekamy na rozpoczęcie festiwalu oraz na Twoich znajomych.
Chwilę później siedziałyśmy przy barze. Ja wzięłam mojito, a Anabeth jakiś mocno niebieski płyn w niedużym kieliszku przyozdobionym cukrem, parasolką i cytryną.
- Jak myślisz, długo będziemy na Nich czekać?
<Beth? Sorry, że takie krótkie.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz