wtorek, 10 czerwca 2014

Od Nevary CD Anabeth

Przyszłyśmy nieco za wcześnie, bo zespół dopiero się rozkładał, a inne 'atrakcje' nie były w pełni gotowe. Pozostawało nam czekać.
- Chodź, Beth. Kupimy sobie drinka w tej knajpce - zawołałam, wskazując niewielki lokal. - i poczekamy na rozpoczęcie festiwalu oraz na Twoich znajomych.
Chwilę później siedziałyśmy przy barze. Ja wzięłam mojito, a Anabeth jakiś mocno niebieski płyn w niedużym kieliszku przyozdobionym cukrem, parasolką i cytryną.
- Jak myślisz, długo będziemy na Nich czekać?

<Beth? Sorry, że takie krótkie.>

czwartek, 5 czerwca 2014

Od Anabeth-CD Nevary

Wróciłam do domu. Zamknęłam drzwi na klucz i weszłam do kuchni. Tam zrobiłam sobie kawę i włączyłam laptop. Weszłam na skrzynkę pocztową. Miałam mnóstwo wiadomości z różnymi potwierdzeniami. odpisałam na wszystkie i poszłam pod prysznic. Po kąpieli położyłam się do łóżka i zasnęłam prawie natychmiast.

*****Następny dzień około 17:15*****
Już ubrana i gotowa wyszłam z domu i powolnym krokiem poszłam w kierunku rynku na spotkanie z Nevarą. Gdy tam doszłam,dziewczyny jeszcze nie było. Usiadłam przy fontannie i cierpliwie czekałam. Nevara pojawiła się po jakiś 10 minutach. Wstałam i przytuliłyśmy się na powitanie
-Witaj Nevaro. Gotowa?-zapytałam uśmiechając się
-Tak-odpowiedziała i poszłyśmy na miejsce imprezy. Jak narazie było w totalnej rozsypce. Muzycy dopiero się podłączali a jedzenie dopiero było ustawiane...

Nevara? Pomysłu brak :/

Od Nevary CD Anabeth

- Nie przesadziłaś przypadkiem? - zapytałam zmieszana. - Jak ja Ci za to wszystko zwrócę...
- Nie martw się, połowa wystarczy.
- Uff. A tak w ogóle, to dzięki, że mi to kupiłaś.
- Nie ma za co. - odparła Beth. - Lubię pomagać ludziom.
- Tylko, żebyś przeze mnie nie zbankrutowała. - roześmiałam się.
- No co Ty!
Była 19:00. Padałam z nóg. Cały dzień spędziłam z moją nową znajomą i nawet tego nie zauważyłam. Niestety, musiałam opuścić Anabeth. Przejęłam od niej rzeczy mojego nowego pupila i pożegnałam się. Podczas drogi do domu myślałam o tym, jak potoczy się jutrzejsza impreza.

***

<Beth? Możesz zacząć kontynuację od godziny 18:00 ('zbiórka' na rynku przed imprezą) następnego dnia?>

Od Anabeth-CD Nevary

-Jest śliczny.-przyznałam kucając w szpilkach i głaszcząc psa
-Też tak myślę. A może ty też zaadoptujesz zwierzaka co?-zapytała. Podkręciłam głową
-Nie. Jestem profesjonalną modelką. Mało czasu spędzam w domu. Było by mu źle ze mną.-powiedziałam
-Faktycznie-przyznała
-Wiesz co? Mam pomysł. Chodź ze mną-uśmiechnełam się i poszłyśmy przed siebie. Zaprowadziłam Nevarę do sklepu z artykułami dla psów. Wzięłam koszyk i poszłam wgłąb sklepu. Do koszyka wzięłam kilka rodzajów jednej z najlepszych karm,zabawki,psie ciasteczka,obrożę,nową smycz i artykuły do higieny psów. Z takim ekwipunkiem poszłam do kasy i zapłaciłam. Ekspedientka spakowała to wszystko a ja cierpliwie czekałam na Nevarę która najwyraźniej mnie szukała. Po 5 minutach przyszła
-Gdzie ty byłaś?-zapytała
-Kupiłam trochę rzeczy dla twojego psa-uśmiechnełam się
-TROCHĘ?-zapytała patrząc na torby
-No tak-zaśmiałam się

Nevara?

środa, 4 czerwca 2014

Od Nevary CD Anabeth

Udałyśmy się więc do schroniska dla psów. Szłyśmy przez prawie całe miasto, aby po około 45 minutach dojść do niewielkiego, stojącego na odludziu budynku. Była to nie za duża willa w szarym kolorze. Dodatkowo, ściany były nieco odrapane. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze, ale weszłyśmy do środka. Kiedy moja stopa stanęła na głównym holu, miałam chęć na jak najszybszą ucieczkę. Wszystko było podniszczone; w powietrzu unosił się odór pleśni. Ja jestem tutaj 30 sekund i nie wytrzymuję, a co dopiero psy, które siedzą w tym miejscu od dłuższego czasu? Na samą myśl o tym przeszyły mnie dreszcze. Wiedziałam już, że muszę zabrać stąd choć jedno zwierzę.
- Witamy, witamy... - powiedziała oschle kobieta, siedząca za biórkiem przede mną. Miała ona ostre rysy twarzy, zimne spojrzenie i włosy spięte w kok; jej ubranie wierzchnie składało się z luźnych dresów oraz grubego, wełnianego swetra. - I zapraszamy...
- Em.. dzieńdobry. - odparłam niepewnie. - Gdzie znajdę szczenięta?
- Drugi korytarz, lewa odnoga. - burknęła "recepcjonistka".
- Dziękujemy. - powiedziała Anabeth i pociągnęła mnie we wskazanym kierunku. Od razu było widać, że dziewczyna również czuje wstręt do spotkanej przed chwilą postaci. Chwilę później stałyśmy na środku małego pomieszczenia z wieloma klatkami. We wszystkich tkwiły małe, bezbronne stworzenia, błagające o wolność. Moją uwagę od razu przykuły dwa psy - niewielkich rozmiarów husky oraz malutki brązowy mieszaniec. Podeszłam do 'zagrody', w której znajdowały się oba zwierzaki. Psiak czystej krwi od razu zaczął się łasić i przymilać, za to mieszanka leżała spokojnie na końcu kojca i nawet nie zwracała na mnie uwagi. Po krótkim namyśle zdecydowałam, że wezmę kundelka. Był taki smętny i nie było w nim widać jakiegokolwiek życia. Aż zrobiło mi się go żal. Poprosiłam Beth, aby wróciła do kobiety za blatem i powiedziała jej, że adoptuję psa. Nie minęło 5 minut, a dziewczyna znów była koło mnie. Za nią człapała "panna milusińska".
- A więc? Którego kundla wybrałaś? - zapytała właścicielka schroniska bez zainteresowania.
- Czy może Pani wyjąć tego brązowego szczeniaka z 2 klatki?
- Już go podaję... - kobieta otworzyła drzwiczki i wyciągnęła małego kundelka. Przypięła mu smycz i włożyła jej końcówkę do ręki. - Jeszcze tylko papiery.
Wzięłam psiaka na ręce i poszła do wyjścia. Zatrzymałam się przed biórkiem, szybko wypełniłam papiery i już mnie tam nie było. Po wyjściu z budynku postawiłam mojego nowego towarzysza na ziemię. Od momentu, kiedy znalazł się na podwórku, stał się innym psem. Wszędzie chodził, wszystko wąchał i oglądał badawczym wzrokiem. Do tego, stał się nieco weselszy.

<Beth? Możliwe, że pod koniec jest masło maślane. Sorry. XD>


Oto psiak zaadoptowany przez Nev.

Od Anabeth-CD Nevary

-Pewnie. Widziałam po drodze schronisko. Możemy tam iść,jeśli chcesz-zaproponowałam z uśmiechem
-Serio?-zapytała zdziwiona
-Pewnie. Wybierzesz sobie pupila-odpowiedziałam promienie

Nevara? Brak weny :/

niedziela, 1 czerwca 2014

...

Witajcie. To ja,Isabelle. Wielce ubolewam nad odejściem naszej Uteni. Ale to Jej decyzja. Rozumiem i nie będę dociekać o co chodzi. Mam nadzieję,że kiedyś będę mogła napisać post,że do nas wróciła. Ale narazie będę kontynuować jej dzieło i starać ze wszystkich sił,by nie upadło....

Wasza lekko przygnębiona Isabelle

Muzyka